Tego dnia spiłem się nie jak szewc, ale woźnica. I to nie tych tam rydwanów tylko jako woźnica pospolity. Jednym słowem schlałem się potwornie i zwierzęco. Zreszta i tak nie było co innego do roboty. Prócz straży rozstawionych tu i ówdzie wokół miasta i obozu schlani byli wszyscy. Nasz ukochany Zdobywca pewnie najbardziej, Cóż, władza wyczerpuje i poniewiera. Niby rzecz to przyjemna, a kosztowna straszliwie. Włóczyłem sie tedy po ulicach i placach dając od czasu do czasu komuś natretnemu kopa lub i po mordzie, a i samemu obrywając. Błazen też może mieć ciężką rękę i nogę. Oprócz ciężkiej dupy rzecz jasna. W końcu Zdobywca też musi miewać pod ręką coś do kopania, czyli niby takie miejsce na razy pierwszej potrzeby, dla rozgrzewki. Później niech leci gdzie indziej mordować czy co tam sobie życzy. Czasami tak bywało i dosłownie. Częściej jednak człek dostawał słowem, bo nasz Zdobywca to w gruncie rzeczy takie łaskawe panisko. Nie powiem, że dobre bo znaczyłoby to żem ogłupiał. W tym świecie dobre bywa chyba tylko czasem wino. Nie każde. Pozwala ono przecie zapić jeden zły sen drugim złym snem. Tak się już jakoś tak stało i nie ma na to rady. Może to wszystko dobre następuje po śmierci, ale doniesienia są sprzeczne i wielce niejasne.
Tedy lazłem sobie pośród pijących, chędożących, wypróżniających to co wcześniej spożyli. To nawet mógł być i odruch jakiegoś człowieczeństwa, Tak, tak, Po tej bitwie i rzezi co ją wcześniej zrobili. Chcieli może o nich zapomnieć. Albo zapomnieć o swym zwierzęcym strachu i życiu od bitwy do bitwy, od wyprawy do wyprawy. Marne to zaiste horyzonty. Me pijane rozmyślania przerwał wtedy ukochany nasz Zdobywca co się napatoczył wraz z liczną świtą naprutych jak on przybocznych lizusów i rzeźników. Na mój widok kazał im jakby iść precz co jednak uczynili niezbyt wyraźnie. W końcu, póki co, pilnować chcieli swej nadziei na lepszą przyszłość. Zdobywca polazł niby łaskawie tam gdziem spoczywał czyli na ławie w jakiejś niegdyś gospodzie. zwalił się obok i głośno beknął. Kazał sobie przynieść coś do picia co okazało się trudnym, acz nie niemożliwym. Czyli coś tam jeszcze zostało. Umoczył w winie zdobywcze swe usta, spojrzał na mnie dziwnie i rzekł, "Tobie to dobrze, pajacu", i sapnał tak jakby nieszczęśliwie i ryknął do nieznacznie zbliżajacej sie świty, "Precz tam dalej", co ci niepocieszeni niechętnie uczynili. "Tak...", gdał dalej, "Spracowałem się niamało, a może i zanadto. Siedzisz sobie w obozie, żresz, popijasz i czasem tylko wyleziesz bu mieczem pomachać lub komu łeb ukręcić. No, ale ostatnio dzielnie stawałeś", pan nasz i władca był najwyraźniej kontent ze mnie. Rzekłem tedy, "Och, panie mój. Jesteś nazbyt łaskawy. Wpadł do obuzu jeden taki i ryczał, że wszystkich nas cuirów potrzebujesz bo ciężko coś idzie. Tośmy i ruszyli. Ot, tyle". Patrzył na mnie długo mruczał coś pod nosem. Przeciągnął krzepkie ciało i głośno beknął po czym piardnął. Tekie tam proste wojowe rozryki. "Myślę sobie o jakichś wywczasach", rzekł z usmiechem, "Natyrałem sie niemało latami ostatnimi. Bitwy, marsze, królowanie, żony i nałożnice, zdradliwi sojusznicy, spiski, uczty, traktaty. Masz błaźnie jakiś pomysł jak to ja oprawca, sprawca i nie mały władca mogłbym odpocząć od wszelakiego tego jakąś dłuższą chwilę ?", patrzył na mnie nawet jakby prosząco. Chwila słabości czy co, pomyslałem. Robiło się niebezpiecznie, bo Zdobywca był zbyt szczery i mógł po tym tego żałować, a to znaczyło co najmniej niełaskę. Trza było zacząć schlebiać. "Ależ mój panie", rozpoczałem niby przerażony, "Chcesz li nas porzucić ?", skonczyłem prawie szlochając, co kosztowało niemały wysiłek. Tu Zdobywca napuszył się i chrząknał, "Ależ, ależ...Ja tak sobie myślę. Sił i świeżości muszę nabrać na nowe dzieła". No właśnie, te nowe dzieła. Strach brał już na samą myśl. Zdobywcy bywają zwykle straszni, a tym straszniejsi im ich zdobycze są większe. Nasz Zdobywca tych zdobyczy miał miał nie mało, wcale sporych. "Cóż ja biedny mogę ci rzec, panie ? Gdybyś odpoczął zandto wtedy liczne twe wrogi popodnisiłyby wraże łaby, a łapy zbroiły w oręż". Pan nasz i władca roz[romienił sie cały i łyknął obficie z dzbana. "Mądrześ to wywiódł pajacu, mądrześ. Taki to mój los od urodzenia. Jedynę co mogę to czasem chwilę z błaznem szczerzej pogadać bo ten widać wierny, nie zdradzi bo i za co i po co. Ceni wikt i leże, a i czasem dobre słowo", tu Zdobywca spojrzał na mnie niemalże z czułością. "Zważ więc", ciągnął dalej, jak los mój ciężkim jest, choć niektórym wydaje się ponętnym. Kiedym się urodził ojciec mój walczył własnie ze stryjami i braćmi potem, o tron mego dziada. Gdy już go zyskał to spisków było krocie, ruchawek i buntów nie mało. Tak, gdyby tylko odpuscił...A weź i mnie samego. Ilem to czasu musiał wadzić się z mymi braćmi, a jednego nawet ubić wypadało tak szkodził mnie i królestwu. Żony płodne na bezpłodne zmieniać było trzeba. I twardą, acz sprawiedliwą rękę okazywać. A teraz ? Ile to ziem zdobyliśmy, miast, księstw i królestw. Gdybym tylko głębiej zasnął wnet wszędy byłyby niepokoje i bunty. Tak, rację masz mój pajacu, rację masz. A ci co mnie do odpoczynku namawiali, tych to ja już...", zabrzmiało to groźnie i okrutnie. Widać znów będą jatki pomyślałem. "Jak tu żyć, jak żyć...?", szeptał pod nosem Zdobywca wstają z ławy. Wtedy się obudziłem. Włączyło się radio i usłyszałem relację chyba z wizyty premiera gdzieś tam czy coś w podobie. "Jak żyć ?", pytał kogoś premier, a może było to odwrotnie i ktoś pytał premiera. Nie ważne. Pomyślałem, że w tej pozasennej rzeczywistości też ktoś się wystarczająco pogubił. I nie tylko przecież on.
17.04.2012 09:48
0
Sen drzemki poobiedniej
skomentuj
skomentuj
Komentarze do notki0 |Zgłoś nadużycie
Ostatnie notki
-
Sen drzemki poobiedniej
Tego dnia spiłem się nie jak szewc, ale woźnica. I to nie tych tam rydwanów tylko jako woźnica pospolity. Jednym...
17.04.2012 09:48 0 -
Takie tam rymy...
Chciałbym dzisiaj pisać wiersze, takie wiersze najsampierwsze. Cosik jednak mi przeszkadza, może to...
21.11.2011 17:17 0
Moje ostatnie komentarze
-
Obawiam się, że obecną postawę dominant polskiej prawicy obrazuje poniższy dwuwiersz...
22.11.2011 14:09
-
PiS może zostać licząca się silą polityczna jeśli jego własne elity dojada do porozumienie...
25.10.2011 10:29
-
Jeśli prezes Kaczyński odejdzie z PiS zakończy się to dla partii katastrofą. Jeśli zostanie...
12.10.2011 09:15
-
Może jest i tak, że Polacy jeśli nie tracą to przynajmniej zmieniają swoją tożsamość....
10.10.2011 12:12
-
Trochę to wyglądało tak jakby wskutek braku debat z panem Kaczyńskim cały ów głód...
05.10.2011 12:22
Archiwum postów
| « | Maj 2012 | |||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||


